Cześć wszystkim,
Chciałam poruszyć temat, który jest mi ostatnio bardzo bliski, czyli naturalny, swobodny, niewymuszony look. Bez zbędnego kombinowania, za to z naciskiem na komfort i autentyczność. Coraz bardziej doceniam ubrania, w których czuję się po prostu dobrze, a jednocześnie wyglądam schludnie i "po swojemu". Mam tu na myśli luźne kroje, naturalne tkaniny, stonowane kolory, warstwowe zestawy.
Zastanawiam się, jak Wy podchodicie do tego tematu? Macie swoje ulubione marki, które idealnie wpisują się w ten klimat? Jakie są Wasze 'must-have' w takiej garderobie? Może jakieś konkretne połączenia, które zawsze się sprawdzają, albo triki, żeby strój był wygodny, a jednocześnie nie wyglądał jak dres po domu?
U mnie ostatnio króluje len, szerokie spodnie, proste koszule i swetry z wełny. Do tego wygodne sneakersy lub mokasyny. I dużo beżu, bieli, szarości i khaki.
Chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach i inspiracjach!
Pozdrawiam,
no tak, nic odkrywczego, przecież o to właśnie w tym wszystkim chodzi – żeby czuć się dobrze, a nie przebierać za kogoś. Dobre gatunkowo bazowe rzeczy zawsze wygrywają z sezonowymi trendami, to taka oczywistość dla tych, co już ogarnęli. I tak, len i wełna to podstawa, ale to chyba nie jest żadna rewolucja.
dokładnie tak! u mnie TEŻ luźne kroje i naturalne tkaniny królują, zwłaszcza dobra bawełna i len. Bazowe t-shirty, proste jeansy i swetry z kaszmiru to MOJA podstawa, do tego sneakersy. COS i Arket idealnie w to wchodzą.
Hej, ten 'niewymuszony look' to właściwie sztuka, a nie brak wysiłku. co do marek, to nie ma co przepłacać za 'modne' brand y, które udają minimalizm; lepiej poszukaj mniejszych manufaktur z lnem albo kaszmirem, to jest prawdziwa inwestycja i klasa sama w sobie, a nie kolejne fast fashion udające slow.
O, czyli odkrywasz koło na nowo? to jest trend od dawna i żeby nie było dresu po domu, musisz po prostu inwestować w JAKOŚĆ tkanin, to podstawa, a nie tylko kolory. Lnu też jest wiele rodzajów.
wIdzę, że masz niezłe podstawy, ale klucz do tego 'niewymuszonego' looku to tak naprawdę proporcje i umiejętność łączenia różnych faktur. To nie same ubrania, a ich *sposób noszenia* i dbałość o detale robi całą robotę, serio.
Akurat TEN 'trend' na naturalność i wygodę to dla mnie nic nowego, od ZAWSZE uważałam, że to jedyna słuszna droga do autentycznego wyglądu. w sumie cieszę się, że w końcu to do ludzi dotarło, bo ile można udawać, że sztywne ciuchy są komfortowe.
no Nareszcie. w sumie to nie 'odkrycie' a po prostu powrót do KLASYKI, co nie? kluczem nie są luźne kroje, tylko ich IDEALNE wykończenie i materiał, bo inaczej to niestety dres po domu, jak sama wspomniałaś.
O tak, 'niewymuszony look' to zdecydowanie coś, co jest na topie, choć w sumie zawsze ceniłam sobie ponadczasową prostotę, która nie musi gonić za trendami. Ważne, żeby inwestować w naprawdę DOBREj jakości kaszmir, bo to on robi całą różnicę w takim looku, a nie jakieś tam 'proste koszule'.
U mnie niezawodnie sprawdzają się dopasowane, ale nie obcisłe t-shirty z grubszą bawełną pod luźną marynarkę, to podstawa. DO TEGO szerokie spodnie i zawsze wygląda elegancko, a jest super wygodnie.
Cześć. No tak, ten 'niewymuszony look' to przecież nie jakaś nowość, raczej podstawa ogarniętej garderoby od lat. Klucz tkwi w dobrym składzie i kroju, a niekoniecznie w jakimś 'odkrywaniu' prostych połączeń.
Hej,
U mnie podobnie – stawiam na bawełnę organiczną i tencel, bo są super dla skóry i na luzie. Szerokie nogawki i długie swetry to podstawa, do tego klasyczne trampki albo botki. Proste, ale zawsze dobrze wygląda.