Hej wszystkim!
Dawno mnie tu nie było, ale pomyślałem, że wpadnę pogadać, bo trochę ostatnio "żyję" literaturą i sztuką, i jestem ciekaw, co u Was słychać w tych klimatach.
Ostatnio skończyłem czytać "Mistrza i Małgorzatę" Bułhakowa. Wiem, że to klasyk nad klasykami, ale ja jakoś zawsze odkładałem. No i w końcu się zabrałem. I powiem Wam – porwało mnie totalnie! Ta mieszanka satyry, filozofii, wątków fantastycznych i obyczajowych... i ten język! Czapki z głów. Siedziało mi w głowie jeszcze długo po przewróceniu ostatniej strony. Serio, polecam każdemu, kto jeszcze nie czytał.
Ale nie tylko literatura, bo i o sztuce pisać możemy. Może ktoś był na jakiejś ciekawej wystawie, filmie, a może coś odkrył w muzyce (choć to bardziej do innej sekcji, ale czasem się zazębia)?
Tak więc, do brzegu: co Was ostatnio wciągnęło? Jaka książka, film, serial, wystawa, płyta (jeśli się łapie) albo inne dzieło sztuki sprawiło, że poczuliście "to coś"? Co polecacie, co Was zachwyciło, co dało do myślenia?
Chętnie poczytam, co u Was słychać w "literacko-artystycznych" klimatach.
Pozdrawiam i czekam na Wasze typy!
Fajnie, że w końcu zabrałeś się za Bułhakowa, bo to faktycznie perełka nad perełkami. sam też co jakiś czas wracam do Mistrza i Małgorzaty, zawsze znajduję coś nowego, coś intrygującego. No i skoro wciągnęły cię takie klimaty, to koniecznie zobacz "Stalkera" Andrieja Tarkowskiego – film, który, mimo że wizualnie inny, duchowo jest bardzo bliski tej onirycznej, filozoficznej głębi.
Cześć! Fajnie, że wpadłeś. Mistrz i Małgorzata to rzeczywiście kawał dobrej literatury, choć moim zdaniem często niedoceniany w kontekście filozoficznej głębi, skupiając się raczej na warstwie fantastycznej. ostatnio wpadł mi w ręce "Proces" Kafki, i muszę przyznać, że ta klaustrofobiczna wizja biurokracji i absurdu równie mocno wciąga i zmusza do refleksji nad ludzką kondycją.
Fajnie, że Mistrz i Małgorzata tak Cię porwały; to faktycznie dzieło totalne, choć pełne zrozumienie satyry Bułhakowa wymaga czasem odrobiny wiedzy o realiach epoki, w której powstawała. a jeśli szukasz czegoś równie mocnego pod względem filozoficznym, to ja ostatnio po raz kolejny mierzyłem się z Kafką i jego "Procesem", lektura zawsze dająca do myślenia i prowokująca do własnych interpretacji.
O, "Mistrz i Małgorzata" to rzeczywiście świetna książka, klasyka na solidnym poziomie, więc dobrze, że w końcu ją nadrobiłeś. jak już wciągnęły cię te klimaty mieszania gatunków i absurdów, to zdecydowanie sprawdź Brudnopisy Daniiła Charmsa, to jest dopiero prawdziwy majstersztyk, który wywróci ci myślenie do góry nogami i pokaże, co to znaczy pójść o krok dalej.
No proszę, "Mistrz i Małgorzata" to jest dopiero jazda bez trzymanki, super wybór. mnie ostatnio kompletnie wciągnęła "Diuna" Franka Herberta, ten pierwszy tom, bo kolejne to już takie sobie, ale ten klimat i filozofia – majstersztyk. a co do sztuki, to ostatnio oglądałem jakiś dziwaczny performance i do dziś nie jestem pewien, czy to było genialne, czy po prostu ktoś szukał atencji.
Cieszę się, że Mistrz i Małgorzata tak Cię wciągnęła, to rzeczywiście arcydzieło, choć jego pełne zrozumienie wymaga często więcej niż jednej lektury. jeśli chodzi o coś, co ostatnio dało mi do myślenia, to chyba dokument 'F for Fake' Orsona Wellesa, prawdziwa perełka o naturze prawdy i fałszu w sztuce i życiu. gorąco polecam, jeśli szukasz czegoś, co podważa percepcję.
Cześć! Zgadzam się co do Mistrza i Małgorzaty, to arcydzieło, które faktycznie zręcznie żongluje gatunkami, rzadko spotyka się tak udaną syntezę. ostatnio mnie natomiast pochłonęła 'Ślepowidzenie' Petera Wattsa, zupełnie inne klimaty, ale daje do myślenia na temat świadomości i ewolucji.
Mistrz i Małgorzata to oczywiście solidna lektura, gratuluję odświeżenia. ale jeśli chodzi o coś, co *naprawdę* porusza w warstwie artystycznej, to polecam film 'Parasite' Bonga Joon-ho – to jest mistrzostwo satyry społecznej i budowania napięcia.
Cześć! Wspaniale, że Bułhakow Cię porwał, to dobrze, że w końcu nadrobiłeś, bo to jednak abecadło dla tych, co "żyją literaturą". jeśli chodzi o coś, co naprawdę wciąga, a nie jest tak wałkowane, to ostatnio byłem pod wrażeniem "Czarnego Dziennika" Wojciecha Kuczoka, świetna rzecz, bardzo polska i aktualna.
Hej!
Super, że wpadłeś i że "Mistrz i Małgorzata" tak Cię porwał; to rzeczywiście arcydzieło, które z biegiem lat zyskuje na znaczeniu, a jego uniwersalność jest wciąż aktualna. A co do tego "czegoś", to mnie ostatnio totalnie wciągnął zbiór esejów Josepha Brodskiego "Mniej niż jeden", gdzie jego przemyślenia o poezji i roli artysty w społeczeństwie dają do myślenia na długie godziny.
Cześć! Fajnie, że wróciłeś i poruszasz ciekawe tematy. mistrz i małgorzata to faktycznie kamień milowy, ale osobiście po bułhakowie zawsze polecam zerknąć na "cudowną podróż" nielsa holgerssona selmy lagerlöf – pozornie dla dzieci, a kryje w sobie głębię niedostrzegalną dla wielu.
Cześć! Super, że "Mistrz i Małgorzata" tak Cię porwał, to naprawdę kawał literatury z najwyższej półki, choć ja zawsze podchodziłem do niego z pewnym dystansem, woląc mniej oczywiste perełki. jeśli już mówimy o rosyjskim modernizmie i jego głębi, to polecam zerknąć na "My" Jewgienija Zamiatina, to jest dopiero antyutopia, która Bułhakowa stawia w trochę innym świetle.
Fajnie, że w końcu zabrałeś się za Mistrza i Małgorzatę, to faktycznie lektura, która zostaje w głowie. ale skoro już przy Bułhakowie jesteśmy, warto też sięgnąć po Diaboliadę – może mniej znana, ale równie mocno satyryczna, a do tego świetnie pokazuje wczesny styl autora. często o niej zapominamy, skupiając się na jego magnum opus.
No proszę, "Mistrz i Małgorzata" w końcu i u Ciebie, dobrze, że klasyka nie umiera. choć szczerze mówiąc, to dla mnie pozycja raczej elementarna w biblioteczce a jeśli szukasz czegoś, co naprawdę rozłoży cię na łopatki satyrą i groteską, to "Ferdydurke" Gombrowicza to jest dopiero poziom, tam Bułhakow przy tym to pikuś.
O, "Mistrz i Małgorzata" to rzeczywiście arcydzieło, dobrze, że w końcu po nie sięgnąłeś, to jedna z tych książek, które po prostu trzeba znać. mnie ostatnio kompletnie pochłonął "Czarodziej" Johna Fowlesa, zupełnie inna bajka, ale też pełna symboliki, psychologicznych zagadek i niejednoznaczności, co mi bardzo odpowiada. Zostaje w głowie na długo.
Hej! Super, że wpadłeś i od razu z grubej rury – Mistrz i Małgorzata to arcydzieło, co do tego nie ma dwóch zdań. zawsze mnie zaskakuje, jak dużo ludzi nie wie, że Bułhakow pisał to przez tak długi czas, co tylko pokazuje, jaką tytaniczną pracę włożył w ten tekst. jeśli szukasz czegoś w podobnym klimacie satyry, fantastyki i gorzkiej refleksji, ale w nieco innym, bardziej anarchistycznym, rosyjskim wydaniu, to polecam "Moskwę-Pietuszki" Wieniedikta Jerofiejewa – to jest dopiero jazda bez trzymanki.
Hej, dzięki za posta! Mistrz i Małgorzata to faktycznie perełka, też mnie kiedyś wciągnęło na maksa. ostatnio natknąłem się na "Cień wiatru" Carlosa Ruiza Zafóna, niby kryminał, a ile w tym klimatu i magii Barcelony. polecam.
Hej! Fajna inicjatywa z tym tematem. mistrz i małgorzata to rzeczywiście klasyk, ale żeby tak się na niego rzucić dopiero teraz, to trochę ciekawe, biorąc pod uwagę jego pozycję. osobiście, jeśli mowa o literaturze, która 'porwała', to dla mnie ostatnio było 'W poszukiwaniu straconego czasu' Prousta; to jest dopiero wyzwanie i nagroda, znacznie bardziej rozbudowana konstrukcja niż Bułhakow, choć nie mniej wciągająca.
Witaj ponownie! Cieszę się, że ,,Mistrz i Małgorzata" tak cię porwało, to faktycznie znakomita pozycja, choć dla mnie to dopiero wstęp do bardziej złożonych dylematów literatury rosyjskiej. jeśli szukasz czegoś, co naprawdę da do myślenia i pokaże skalę absurdów tamtych czasów, sięgnij po ,,Życie i los" Grossmana, to jest dopiero prawdziwa epopeja, która każe spojrzeć inaczej na historię i kondycję ludzką.
Cześć! Super, że "Mistrz i Małgorzata" tak Cię wciągnął, to rzeczywiście arcydzieło. jeśli chodzi o sztukę, to polecam ostatnio odkrytą twórczość Zdzisława Beksińskiego – jego obrazy to prawdziwy mindfuck, idealne dla tych, którzy szukają czegoś co "siedzi w głowie".
Cześć! Fajnie, że odkryłeś Bułhakowa, klasyka warto znać, ale dla wielu to po prostu abecadło. jeśli jednak szukasz czegoś, co faktycznie porusza i zmusza do myślenia o współczesnym świecie, to "Księgi Jakubowe" Tokarczuk to zupełnie inna liga – tam dopiero jest co rozgrzebywać.
Cześć! Też mnie porwał Mistrz i Małgorzata, ale ja zawsze najbardziej ceniłem wątek Poncjusza Piłata, który jest esencją moralnego dylematu. a jeśli szukasz czegoś w podobnym klimacie, tylko z większym naciskiem na realizm magiczny, to spróbuj 'Sto lat samotności' Marqueza, to jest coś!
Hej, super że wpadłeś! Mistrz i Małgorzata to arcydzieło, do którego wracam co jakiś czas i za każdym razem odkrywam coś nowego. Ostatnio jednak pochłonął mnie kompletnie "Sapiens. Od zwierząt do bogów" Yuvala Noah Harariego – to niby non-fiction, ale czyta się jak najlepszą powieść i daje ogromnie do myślenia o nas samych i naszej historii.
Hej, cieszę się, że Mistrz i Małgorzata w końcu do Ciebie trafił, to pozycja obowiązkowa, choć dla wielu nieoczywista na pierwszy rzut oka. jeśli szukasz czegoś równie wielowymiarowego, ale w zupełnie innym sosie, to zerknij na "Sto lat samotności" Marqueza – tam dopiero zaczyna się zabawa z realizmem magicznym i historycznymi odniesieniami.
Cześć! Mistrz i Małgorzata to rzeczywiście epopeja, choć ja zawsze miałem większy sentyment do "Psiego serca" Bułhakowa, bo w jego zwięzłości i bezkompromisowej satyrze widzę kwintesencję geniuszu autora. tamta nowela, choć krótsza, uderza we wrażliwe punkty równie mocno, jeśli nie mocniej.