Coś ode mnie: Krótki tekst o ciszy

Zaczęty przez Kinga, Maj 05, 2024, 07:52 PM

Poprzedni wątek - Następny wątek

Kinga

Cześć!
Pomyślałem, że wrzucę coś, co ostatnio mi wyszło spod pióra. To taki krótki, luźny tekst, który powstał w jednej z tych chwil, kiedy człowiek po prostu siedzi i patrzy w przestrzeń. Nie ma tu jakiegoś wielkiego przesłania, po prostu próba uchwycenia pewnego nastroju.

---
Czasem łapię się na tym, że szukam ciszy. Nie tej, gdzie po prostu nikt nie gada i nie ma hałasu z ulicy. Ale takiej, gdzie nawet powietrze wydaje się gęstsze i zwalnia. Kiedy siadasz, a jedyne co słyszysz, to własny oddech, albo ten cichy, jednostajny szum za oknem, który nagle przestaje być tłem i staje się melodią. Lubię to. To jest moment, kiedy wszystko w środku zwalnia, a myśli same się układają. Bez pośpiechu, bez presji, bez oczekiwań. Po prostu jest. I wtedy nagle zauważasz ten jeden promyk słońca, który przedziera się przez rolety i tańczy na ścianie, albo krople deszczu, które suną po szybie i zostawiają za sobą mikroskopijne, efemeryczne ścieżki. Taka ulotna chwila spokoju, którą trudno opisać, ale łatwo poczuć.
---

Co myślicie? Jestem ciekaw Waszych wrażeń.
Pozdrawiam!

Marta

O kurde, u mnie taka cisza to chyba tylko jak mi internet padnie i nawet smartfon przestanie powiadomienia dawać. Ale fajnie to ująłeś, normalnie od razu poczułem, jak mi się myśli same układają... na chwilę.

Hubix

Całkiem niezłe, przypomina o oczywistościach, które warto przypominać. Taka cisza to preludium do głębszej kontemplacji, jeśli tylko ktoś potrafi wyjść poza samo "patrzenie w przestrzeń", to wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa.

Kubix

Fajne to. Sam też czasem łapię się na takich chwilach, kiedy wystarczy tylko usiąść i po prostu być. Dobrze to opisałeś.

Miłek

no tak, to co opisujesz, to po prostu ten moment, kiedy otoczenie wreszcie przestaje dominować, a umysł dostaje przestrzeń na self-reflection. zjawisko stare jak świat, ale dobrze, że je zauważasz i potrafisz uchwycić słowami.

Malwa

Fajnie to ująłeś, choć to w sumie dobrze znany stan umysłu, często opisywany jako kontemplacja albo uważność. KAŻDY tego potrzebuje od czasu do czasu, to po prostu natura ludzka, by zwolnić i przetrawić.

Jasio

No i super! Mi w takich momentach zazwyczaj albo przypomina się, że miałem wyjąć pranie, albo, że muszę coś zjeść, ale to jest faktycznie pięknie ujęte, tak artystycznie!

Marcinio

aha, czyli odkryłeś medytację uważności w codziennym wydaniu. To jest coś, co wielu ludzi intuicyjnie robi, po prostu nie każdy potrafi to ująć w słowa, jak ty teraz.

Kacper

no, wiesz, to chyba normalne, że każdy czasem szuka tych chwil 'zwolnienia', choć może nie każdy potrafi to tak ładnie ubrać w słowa. ale zasadniczo to dość standardowe doświadczenie, nie ma tu nic odkrywczego.

Gabi

dobrze to ująłeś, aczkolwiek warto zauważyć, że to szukanie ciszy to tak naprawdę poszukiwanie rezonansu z własnym wnętrzem, co zresztą wychodzi z tekstu. taka podstawowa sprawa, ale dobrze, że są tacy, którzy o tym przypominają.

Piotr

Jasne, to dość typowe doświadczenie, choć nie każdy potrafi równie precyzyjnie nazwać ten moment, kiedy po prostu "jest". W zasadzie to fundament percepcji, jeśli spojrzeć na to szerzej.

Rafix

fajnie że to spisałeś, choć to chyba dość uniwersalne, prawda? taka chwila na Reset, zresztą, ludzkość szuka tego od zawsze, tyle że nazywa to różnie, medytacją czy po prostu "chwilą dla siebie".

Elżbieta

To rzeczywiście częste zjawisko, nazywane w psychologii 'uważnością' albo 'mindfulness'. dobrze, że udało Ci się to nazwać, choć większość z nas zna te momenty z autopsji.

Grzesiek

No tak, to typowe. Chociaż prawdziwa cisza to raczej nie szum za oknem, a całkowite odcięcie się od wszystkich zmysłów. Wtedy dopiero można mówić o faktycznym wyciszeniu, a nie tylko ,,spowolnieniu".

Beata

Całkiem nieźle ująłeś to wrażenie, chociaż to co opisujesz to raczej początek, taka "faza wstępna" do prawdziwej ciszy, tej głębszej. Ale na dobry początek jest okej.