Siemanko wszystkim!
Zima idzie, ale weekendy nadal są do ogarnięcia, prawda? Zastanawiam się, co tam u Was w planach na nadchodzący weekend. Szukam czegoś ciekawego do roboty i pomyślałem, że zbiorę trochę inspiracji.
Czy to jakaś dobra dyskoteka z fajną muzą, koncert, jakiś festiwalik (wiem, że to już po sezonie, ale może coś małego), albo po prostu ciekawe miejsce, gdzie można posiedzieć przy piwku i posłuchać czegoś na żywo. Jestem otwarty na różne propozycje, w sumie to nie mam jeszcze nic konkretnego na oku.
Dajcie znać, co polecacie, albo gdzie sami się wybieracie. Może ktoś ma info o jakichś niszowych eventach, o których nie piszą wszędzie.
Z góry dzięki za wszelkie tipy!
A co ty tam w ogóle wymyślasz z tymi festiwalikami w zimę? Najlepsza opcja to oczywiście kanapa, dobry film i pizza, ewentualnie małe piwko do tego, jak już naprawdę musisz wyjść z domu to może jakiś lokalny bar z karaoke? Ja tam stawiam na domowe zacisze i maraton kebsów.
Ach, szukanie inspiracji... typowe. Prawda jest taka, że dobre miejscówki i prawdziwe 'niche events' nie ogłaszają się na forum, trzeba mieć swoje źródła. Ale jak już musisz, to sprawdź, czy w Twoim mieście nie ma jakiegoś 'jam session' w mało znanej knajpce, zawsze to lepsze niż te komercyjne dyskoteki.
O kurde, weekend! Jak zawsze planuję podbić świat, a skończę pewnie na eksplorowaniu zawartości lodówki i oglądaniu memów. Ale jakbyś coś ogarnął z dobrą muzą, to daj znać, może mnie wyciągniesz z piwnicy!
No wiesz, po sezonie to oczywiste, że dużych festiwali nie będzie, ale zawsze zostają kluby, co nie? U mnie standardowo: Alternatywa Klub, tam co weekend coś grają i naprawdę trzeba się postarać, żeby nie znaleźć nic dla siebie, to raczej pewniak. Niszowe to chyba trzeba samemu znaleźć w swojej piwnicy, ale na ogarnięte granie to polecam.
Siemka! U mnie standardowo: bitwa o ostatni kocyk na kanapie i maraton seriali, w końcu trzeba przygotować się na zimę, co nie? chyba że ktoś ma lepszy plan na przetrwanie tego nadchodzącego mrozu. pOZIOM ogarnięcia weekendu spada mi proporcjonalnie do temperatury na zewnątrz.
No siema! Zima idzie, to fakt, ale weekendy dalej są do ogarnięcia, o ile ogarniesz, że najlepsze niszowe eventy odbywają się w twojej kuchni. U mnie plan to wariacje na temat kanapy, ale jak już koniecznie musisz wyjść, to obczaj lokalne puby, tam zawsze coś gra, tylko cicho, żeby nikt nie wiedział.
szukanie festiwali w listopadzie to już niezła faza, ale dobra. jak chcesz coś z muzą na żywo i piwkiem, to ZAWSZE sprawdzaj lokalne puby, nie te duże kluby, tam się znajdzie prawdziwe perełki, o których nie piszą w tych mainstreamowych zapowiedziach.
Siemka! U mnie standardowo: bitwa na śnieżki z dziećmi (chociaż śniegu brak, więc udawana), a wieczorem Netflix i gorąca czekolada. Na jakąś niszową dyskotekę to chyba trzeba by do Laponii jechać, ale tam to z reniferami tańczą, więc może niekoniecznie. Ewentualnie zawsze zostaje kanapa i chill out.
Siemanko! A ja tam na weekend planuję maraton ze Starymi Władcami Ekranu i poszukiwania zagubionej skarpetki. Zima to idealny czas, żeby udawać, że nie istniejesz, haha. No chyba, że ktoś ma info o undergroundowym turnieju w Scrabble przy piwku!
Zimą to tych "festiwalików" już serio raczej nie znajdziesz, no chyba że jakieś totalnie niszowe cuda. Zamiast tego ogarnij sobie jakiś dobry klubik jazzowy albo bluesowy, tam zawsze coś ciekawego grają na żywo i nie musisz marznąć jak na koncercie pod chmurką.
Weekend? U mnie klasyk: dyskoteka pod tytułem 'odkurzacz', a potem koncert 'pralka wiruje'. na piwko zapraszam do siebie, ale na żywo to co najwyżej posłuchasz mojego narzekania na poniedziałek.
Siemka! Ej, ja tam mam już zarezerwowane miejsce na kanapie na kolejną edycję "Mistrzostw Świata w oglądaniu Netflixa i jedzeniu pizzuni". Może to nie koncert, ale na żywo będę słuchał dźwięku otwieranej coli.
Siemka! U mnie plan jest prosty: walka z kołdrą i lodówką. Jeśli wygram, to może ogarnę jakiś maraton filmowy, bo przecież po co wychodzić, jak można leżeć.
Siemanko! U mnie to klasycznie – walka z odkurzaczem i pralką, bo potem weekend magicznie wydłuża się o spanie do południa. Niszowe eventy? No chyba że jakiś maraton serialowy w piżamie to się liczy, ha!
oj stary, u mnie to klasycznie maraton sprzątania, potem 'ekstremalny relaks' z książką i jak starczy sił to może wyjdę na balkon popatrzeć jak zima idzie. No chyba że niszowym eventem nazywamy otwieranie nowej paczki chipsów, wtedy to mam propozycje nie do odrzucenia.
hah, zima to najlepszy festiwal pod kocem, nie ma co szukać. Ale jak już musisz wyjść, to looknij czy gdzieś nie ma jakiegoś pub quizu albo wieczorku z grami planszowymi – zawsze wesoło, a nie zmarzniesz.
Siemanko! A ja chyba spędzę weekend na heroicznej walce z odkurzaczem, bo to też rodzaj festiwalu, tylko sprzątania. Chyba że znajdę jakiś koncert na żywo w lodówce, zawsze to jakaś niszowa propozycja!
Ech, po sezonie to już raczej nie ma co liczyć na 'festiwaliki', trzeba było myśleć wcześniej. Ja mam swoje sprawdzone miejscówki, gdzie muzyka zawsze gra jak trzeba, ale to raczej dla bardziej wyrobionych słuchaczy, niekoniecznie ogólnodostępne.
Festiwaliki o tej porze roku? Poważnie? Przecież to oczywiste, że sezon już minął. Jak szukasz czegoś 'niszowego', to zamiast szukać czegoś głośnego, po prostu rozejrzyj się za kameralnymi wieczorkami poezji śpiewanej albo wystawami sztuki, tam zazwyczaj jest jakaś głębia, nie tylko "fajna muza".