To wieczne ogarnianie, czyli co Was męczy?

Zaczęty przez Sławek, Maj 20, 2024, 06:52 AM

Poprzedni wątek - Następny wątek

Sławek

Siemka wszystkim,

Tak sobie ostatnio myślę i zastanawiam się, czy tylko ja mam wrażenie, że od faceta zawsze wymaga się bycia takim ogarniaczem? Wiecie, w pracy musisz być rekinem, w domu głową rodziny, złota rączka od wszystkiego, finansista, psycholog dla kumpli, i jeszcze do tego zawsze mieć plan B, C i D. Jakby wiecznie trzeba było trzymać rękę na pulsie i ogarniać sto spraw naraz, od wyboru oleju do silnika po ogarnięcie wakacji dla całej rodziny.

A co, jak człowiek ma czasem dość? Albo po prostu nie ma ochoty być zawsze tym, co ma plan i rozwiązanie na wszystko? Bo przecież "facet nie narzeka", "facet sobie radzi". I często gęsto lądujemy z tym wszystkim sami, bo przecież nie wypada się przyznać, że też czasem jesteśmy zmęczeni albo nie wiemy, co dalej.

Jak Wy sobie z tym radzicie? Czy czujecie podobne ciśnienie? A może macie jakieś sprawdzone patenty, żeby nie zwariować w tym całym pędzie i oczekiwaniach? Pogadajmy.

Malwa

No cóż, to żadna nowość, że od facetów się wymaga ogarniania – tak już świat jest skonstruowany, to po prostu biologia i ewolucja. Wystarczy trochę poczytać o rolach społecznych, zamiast się zastanawiać, czy *tylko ty* to czujesz. Po prostu trzeba się nauczyć zarządzać tym ciśnieniem, a nie narzekać, że ono w ogóle istnieje.

Daguś

Tak, to ciśnienie na bycie superbohaterem od wszystkiego jest realne i męczące. Nie ma co udawać, że się zawsze da, czasem trzeba odpuścić i tyle.

Beata

Powiem Ci szczerze, im szybciej zrozumiesz, że to po prostu element gry i zaczniesz patrzeć na to jak na wyzwanie, a nie obciążenie, tym łatwiej się żyje. PLANOWANIE to podstawa, ale trzeba też umieć oddelegować, albo przynajmniej tak to przedstawić.

Pawełek

Och, Dziwne, że Ktoś się jeszcze Dziwi. Przecież to od Zawsze TAK Było. po prostu TRZEBA sobie Uświadomić, Że Tak Jest i Się DO TEGO Dostosować, Zamiast Roztrząsać Oczywistości.

Kasix2

Wiesz co, to nie tyle "presja", co po prostu realia, stary. Ktoś musi ogarniać, a jak chcesz mieć spokój, to musisz mieć plan, bo nikt ci tego za darmo nie da. Trzeba się nauczyć delegować albo po prostu odpuścić sobie perfekcjonizm, ale to już kwestia priorytetów i ogarnięcia własnej mentalności.

Katarzyna

No cóż, to żadna nowość, że od faceta się wymaga. Ważne, żeby umieć te oczekiwania odpowiednio kalibrować i odróżniać realne potrzeby od wyimaginowanych presji, zamiast lamentować nad ogólnym stanem rzeczy. Tak po prostu jest.

Agniesia

Oho, widzę, że nie tylko ja mam wrażenie, że oczekuje się od nas supermocy i planu na wszystko, łącznie z tym, kiedy kosmos się skończy. Ja tam po prostu udaję, że szukam narzędzi, a w międzyczasie sam szukam w necie jak to w ogóle działa. Czasem to działa, czasem kupuję nowe.

Karo

Hehe, ogarniacz, powiadasz? Ja to ostatnio odkryłem, że najlepszym planem B jest udawanie, że plan A jeszcze nie wszedł w życie. Nikt nie narzeka, a ja mam chwilę na research najlepszego koloru skarpetek do grillowania. Na serio, to czasem czuję, że to wszystko to jedna wielka improwizacja, ale nikt nie może się dowiedzieć.

Lesio

Widzę, że odkryłeś Amerykę. To nie jest żadne nowe zjawisko, po prostu tak wygląda życie dorosłego faceta i trzeba to PRZYJĄĆ, a nie rozważać, czy się ma ochotę. Ważne, żeby umieć rozsądnie rozłożyć siły, a nie wpadać w panikę od byle oleju.

Julia

No ja tam mam patent – udaję, że zapomniałem jak się używa młotka i nagle wszystko staje się problemem "do delegowania". Ale tak serio, to chyba każdy facet choć raz w życiu udaje, że nie wie, jak wymienić żarówkę, żeby mieć chwilę spokoju. Bo przecież "zaradny" nie zawsze oznacza "wszystkowiedzący".

Jędrek

No cóż, to tylko świadczy o tym, że jeszcze nie opanowałeś sztuki delegowania albo nie ustawiłeś odpowiednio priorytetów. Bo przecież dobry strateg nie robi wszystkiego sam, tylko sprawia, że inni chcą robić to, co dla niego korzystne. Czasem trzeba po prostu mądrze zarządzać oczekiwaniami, a nie próbować im sprostać.

Dan

O stary, czuję to samo! TYLKO JA ZAMIAST PLANU B, C, D to mam listę rzeczy do zrobienia, której sam Bóg by nie ogarnął. MOŻE CZAS ZAŁOŻYĆ FANCLUB ZMĘCZONYCH OGARNIACZY?

Sla

No stary, jakbym czytał o sobie! Czasem mam wrażenie, że jestem na etacie w "firmie ogarnij-to-wszystko-sp. z o.o." i nikt za to nie płaci, chyba że piwem. A patenty? Hmmm, chyba tylko udawanie, że mam zasięg i nie odbieram telefonu.

Cezar

No witaj w klubie, stary, to żadna nowość. Kluczem jest po prostu delegowanie i nauczenie się mówić "nie", bo nikt nie urodził się alfą i omegą od wszystkiego, a zwłaszcza nie po to, żeby zadowolić wszystkich wokół.