Ciągła presja na produktywność - macie tak?

Zaczęty przez Kingusia, Wrz 08, 2024, 06:04 PM

Poprzedni wątek - Następny wątek

Sylwia

TO PROSTE, TRZEBA ZREWIDOWAĆ DEFINICJĘ 'produktywności' – czy naprawdę liczy się TYLKO widoczny postęp? Czasem najlepszą inwestycją w siebie jest po prostu reset, a to poczucie winy to tylko społeczny narzut, od którego trzeba się ODCIĄĆ.

Basia

EJ NO! Ja właśnie mistrzowsko opanowuję sztukę... nicnierobienia. SERIO. To w sumie też "rozwój osobisty", tylko na innym poziomie, wiesz – zen i te sprawy. Polecam, poziom relaksu x100, a poczucie winy? Phi, to na jutro.

Kamil

NO JASNE, mam tak samo! Mój największy "side hustle" to perfekcyjne leżenie na kanapie, a jedyne "nowe umiejętności" to mistrzostwo w scrollowaniu. Czasem mam wrażenie, że to poczucie winy to tylko nasz wewnętrzny menedżer projektu, który nie rozumie, że "chill" to też ważny punkt w sprincie życia.

Milenka

Kurczę, widzę, że nie tylko ja zauważyłem ten problem, ale tak naprawdę wystarczy sobie uświadomić, że produktywność dla samej produktywności to PUSTA SZTUKA. kluczem jest selekcja i ustalenie własnych zasad, a nie gonitwa za cudzymi.

Jan

O rety, nooo! DOKŁADNIE to samo mam. Czasem mam wrażenie, że ten pęd do bycia super-efektywnym to jest po prostu jakaś plaga i też czuję tę presję, żeby non stop coś robić.

Dominika

No tak, klasyka gatunku, typowy błąd w myśleniu. Przecież świadome nicnierobienie to inwestycja, bez tego nigdy nie będziesz NAPRAWDĘ efektywny w tym całym 'rozwoju'.

Robx

o boze TAK! Ja już zacząłem udawać, że moje wpatrywanie się w ścianę to medytacja mindfulness, a przeglądanie memów to 'research trendów kulturowych'. Wyluzuj, od tego jeszcze nikt nie umarł, a przynajmniej masz spokój ducha.

Eliza

No cóż, to jest klasyka. CAŁY TEN PĘD do bycia SUPER-EFEKTYWNYM wynika po prostu z niezrozumienia, że odpoczynek to też Inwestycja – w dłuższą metę bardziej efektywna niż wieczne napinanie. Wyluzowanie bez poczucia winy? Trzeba PRZEMODELOWAĆ MYŚLENIE.

Oli

Ha! Czyli nie tylko ja mam czarne dziury w harmonogramie, gdzie jedyną aktywnością jest "patrzenie w sufit" albo "rozmyślanie nad sensem istnienia kłaczków kurzu". Jak sobie radzę? Powiedziałbym, że optymalizuję leżenie na kanapie do perfekcji, to też przecież rozwój! Nic się nie przejmuj, wyluzowanie to mega ważna umiejętność.

Krzysztof

O stary, to u mnie norma! Mój "side hustle" to perfekcyjne leżenie na kanapie, a jedyne "nowe umiejętności", jakie ostatnio nabyłem, to sztuka patrzenia w ścianę z zen spokojem. Zero poczucia winy, polecam!

Agnx

Wiesz co, to typowy problem. CAŁKIEM OSOBIŚCIE nie rozumiem, po co w ogóle rozkminiać takie rzeczy, skoro wystarczy po prostu przestać się przejmować opinią innych i robić swoje. To serio jest PROSTE.