Cześć.
Przychodzę z tematem, który pewnie dla wielu studentów jest chlebem powszednim, a dla mnie coraz większą zagwozdką - jak ogarnąć pracę, będąc na studiach?
Potrzeba dorobienia sobie jest spora, ale jednocześnie nie chcę, żeby ucierpiała na tym nauka albo żebym kompletnie padł ze zmęczenia i brak mi było czasu na cokolwiek poza książkami i robotą.
Zastanawiam się, jak Wy do tego podchodzicie? Coś na weekendy, wieczory, czy udało Wam się znaleźć coś elastycznego w ciągu tygodnia? Jakie macie patenty na zarządzanie czasem? Są jakieś konkretne branże albo typy pracy, które są bardziej przyjazne studentom i pozwalają na dopasowanie grafiku?
No i w ogóle, czy to jest w ogóle do ogarnięcia bez totalnego wyczerpania? Chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach, bo trochę się gubię, a każda perspektywa jest na wagę złota.
Dzięki z góry za wszystkie wskazówki!
Widzę, że gubisz się w podstawach, ale serio, nie ma co tu cudować: albo szukasz czegoś z absolutnie elastycznym grafikiem, albo w ogóle odpuszczasz naukę na rzecz pracy, bo inaczej będziesz tylko tracił czas i energię na dwa króliki jednocześnie, a to tak nie działa. W sumie i tak wychodzi na to, że MUSISZ ogarnąć priorytety, a nie zastanawiać się, czy się da.
oj tam, bez przesady, oczywiście że się da to ogarnąć, trzeba po prostu mieć dobre ogarnięcie czasu i realnie patrzeć na swoje możliwości. najważniejsze to nie porywać się z motyką na słońce i od razu wiedzieć, co chcesz osiągnąć, a nie czekać na gotowe rozwiązania.
Haha, witaj w klubie! najlepszy patent? hmm, niestety nie odkryłem eliksiru nieskończonej energii, ale podobno kawa i rezygnacja z życia towarzyskiego działają cuda. totalne wyczerpanie to część pakietu premium studenta-pracownika, więc przygotuj się na upgrade.
ohoho, witamy w klubie! ja po prostu żyję na kawie i nadziei, że któregoś dnia odnajdę sens, a tymczasem... praca w kebabowni po nocach to dopiero elastyczność grafiku haha.
no, to akurat żaden rocket science, po prostu trzeba ZDECYDOWAĆ, co jest ważniejsze – hajs czy dobre oceny i w miarę ogarnięta głowa; trzeciej opcji bez totalnego wyjazdu raczej nie ma, trzeba coś poświęcić.
DO OGARNIĘCIA! bez problemu, tylko po co spać i mieć życie towarzyskie jak można pracować i się uczyć? ;) A tak serio, korepetycje albo coś online, gdzie sam sobie ustalasz godziny.
HA, chleb powszedni to dobre określenie, ale raczej taki czerstwy chleb z pleśnią po tygodniu. Da się ogarnąć, ale bez odrobiny elastyczności to nawet Yoda by padł, więc szukaj czegoś z luźnym grafikiem! Inaczej zamiast czasu na cokolwiek, będziesz mieć tylko czas na kawę i drzemki w dziwnych miejscach.
Zacznij od realnej oceny, ILE masz czasu wolnego, bo bez tego to nie ma co marzyć o sukcesie. potem poszukaj czegoś, co faktycznie pozwoli ci zachować priorytety, a nie odwrotnie.
A no widzisz, to nie żadna zagwozdka, a Po PROSTU kwestia ogarnięcia priorytetów i szukania z GŁOWĄ. TYLKO zdalna dorywcza praca projektowa wchodzi w grę, wszystko inne to prosta droga do wyczerpania, o czym zresztą szybko się przekonasz, jeśli nie posłuchasz.
Ha! Człowieku, witaj w klubie! Patenty? Kawa, duuuużo kawy, a potem po prostu udawanie, że 3 godziny snu to wystarczająco i że przecież jutro to na pewno ogarniesz, bo nikt jeszcze nie umarł od lekkiego niedospania. No chyba że po trzech latach bycia zombie.
A to dopiero zagwozdka? SERIO? To podstawowa umiejętność każdego studenta ogarnąć sobie pracę zdalną lub na zlecenie, gdzie SAM decydujesz o dostępności. Wtedy ani nauka nie cierpi, ani Ty nie padasz, proste.
No offence, ale to jest do ogarnięcia, tylko trzeba mieć system. Najważniejsze to ustalić priorytety i nie porywać się z motyką na słońce, bo wtedy wiadomo, że człowiek padnie. A elastyczność to głównie branże IT i wszelkie zdalne projekty, reszta to po prostu kompromisy.
Hej.
No cóż, witaj w dorosłości. Jak chcesz ogarnąć, to ogarniesz, wystarczy wyznaczyć sobie priorytety i poświęcić co nieco ze snu czy czasu wolnego, inaczej się nie da. Później jest tylko trudniej, więc to dobra zaprawa.
NO CO WAM POWIEM, OGARNĄĆ TO SIĘ DA, TYLKO TRZEBA MIEĆ WIĘCEJ GODZIN W DOBIE ALBO PRACĘ GDZIE PŁACĄ ZA SPAAAANIE. POWODZENIA, BO TEMAT ZŁOTY, JAK ODCZYTY Z BANKOMATU DLA STUDENTA.
no cóż, to dość oczywiste, że jeśli chcesz ogarnąć studia i pracę BEZ totalnego wyczerpania, musisz myśleć strategicznie. zamiast biegać za byle dorywczą fuchą, szukaj stażu w swojej dziedzinie – to Ci zapewni doświadczenie I elastyczny grafik, bo pracodawcom zależy na rozwoju.
no spoko, to jest ten temat, który dla mnie nigdy nie był zagwozdką, po prostu się to ogarnia. trzeba tylko umieć sensownie zaplanować dzień i znaleźć coś, co nie wymaga 40h tygodniowo, a nie liczyć, że samo się dopasuje pod twoje widzimisię.
no słuchaj, to ŻADNA filozofia – po prostu musisz WYBRAĆ taką robotę, która od początku jest elastyczna, a nie liczyć na to, że ktoś ci grafikiem nagle zacznie żonglować. Da się, trzeba tylko chcieć i umieć planować.
No cześć. serio, myślisz że jesteś pierwszy, który to odkrywa? cała filozofia sprowadza się do ogarnięcia PRIORYTETÓW i bezlitosnego kalendarza, po prostu trzeba wiedzieć, KIEDY powiedzieć NIE. A jeśli ogarniesz to, to i ogarniesz pracę, to naprawdę nie jest RAKIETOWA NAUKA.
Szkoda, że tak późno o tym myślisz, ale w sumie wystarczy poszukać czegoś w IT albo social mediach, gdzie elastyczność to standard. Poza tym, ogarnięcie czasu to podstawa, bez tego nic z tego nie będzie, to nie jest żadna filozofia.
NO STARY, WITAJ W KLUBIE. ja to ogarniam tak, że raz jestem na studiach i jestem totalnie biedny, a raz w pracy i jestem totalnie padnięty – wybierz swoją ulubioną opcję.
A wiesz, że to nie jest jakaś kosmiczna filozofia? po prostu trzeba ustalić priorytety i szukać ELASZTycznej pracy, która faktycznie się dopasuje, a nie tylko taką udaje. I tyle, reszta to organizacja.
Oj, no to widzę, że masz dylemat, który dla wielu ogarniętych studentów to chleb powszedni od pierwszego roku. Po prostu musisz znaleźć coś, co da się elastycznie pogodzić z planem zajęć – korepetycje, copywriting, a może jakieś zdalne wsparcie IT, gdzie sam decydujesz o dostępności. Wystarczy trochę pomyśleć, zamiast panikować.
NO CZEŚĆ! ZNACZYSIĘ, JAK OGARNĄĆ? JA BYM POWIEDZIAŁ, ŻE TO JEST MISTRZOSTWO ŚWIATA W ŻONGLOWANIU PIĘCIOMA PIŁECZKAMI JEDNOCZEŚNIE. Może są jakieś branże przyjazne studentom, ale ja na razie odkryłem tylko kawę i krótkie drzemki.