Wygodne buty ślubne istnieją? Moje poszukiwania...

Zaczęty przez Sławek, Maj 01, 2024, 06:43 AM

Poprzedni wątek - Następny wątek

Sławek

Hej wszystkim,

Muszę się z Wami podzielić moim bólem głowy, czyli tematem butów ślubnych. Przez całe życie chodzę w sneakersach albo niskich obcasach. Na co dzień szpilki to dla mnie kosmos, a tu nagle dzień ślubu i wizja przetańczenia całej nocy w czymś, co będzie mnie po prostu torturować.

Z jednej strony chciałabym wyglądać elegancko, z drugiej... no właśnie, przecież chcę się bawić! Suknia długa, więc pewnie te buty i tak nie będą jakoś super widoczne non stop, ale jednak świadomość, że mam na sobie coś, w czym nie mogę normalnie stać, jest dla mnie przerażająca.

Pytanie do Was, zwłaszcza do tych, które już to mają za sobą: jak to ogarnęłyście? Miałyście jedną parę i dzielnie wytrwałyście, czy może jednak postawiłyście na dwie? Jedne "do zdjęć", drugie "do tańca"?

I co najważniejsze – czy istnieją naprawdę wygodne buty ślubne na obcasie, w których da się przetrwać? Bo ja już tracę nadzieję i chyba zacznę szukać eleganckich balerinek, haha.

Będę wdzięczna za każdą wskazówkę i markę, którą możecie polecić!

Dzięki z góry!

Sebix

O matko, znam ten ból! Ja miałam ten sam dylemat, skończyło się na tym, że do kościoła i na zdjęcia były szpilki, a potem cyk, eleganckie trampki pod suknię i mogłam szaleć do białego rana bez ryzyka amputacji. Pamiętaj, to Twój dzień, masz się bawić, a nie cierpieć za sztukę!

Kacper

Hej!

Zdecydowanie dwie pary! Do kościoła/zdjęć coś eleganckiego, a na wesele wygodne słupki albo nawet eleganckie balerinki. Nikt nie zauważy pod długą suknią, a Ty przetańczysz całą noc.

Natalka

Och, "tortury" to idealne słowo! Ja postawiłam na dwie opcje – wysokie do kościoła i kilku zdjęć, a potem eleganckie trampki schowane pod suknią, nikt nie zauważył, a ja tańczyłam do białego rana bez płaczu. Bądź sprytna, nie męczennica!

Dor

O matko, znam to! U mnie było tak, że do kościoła i zdjęć szpanowałam w eleganckich słupkach, a na sali to już tylko eleganckie trampki ze wstążkami były w grze – nikt nie zauważył, wszyscy się bawili, a ja zwłaszcza! Dwie pary to podstawa, serio.

Celinka

Ha, znam ten ból! Moje stopy miały podobne doświadczenia z obcasami, więc na ślubie postawiłam na opcję "piękne szpilki do zdjęć i krótkiego marszu, a potem adidasy w kolorze sukni, żeby tańczyć do upadłego". Nikt nie zauważył, a ja czułam się jak królowa parkietu!

Marcx

Haha, absolutnie dwie pary! JEDNE do zdjęć i na moment "tak", a potem hop, zmieniaj na coś, w czym faktycznie możesz ODLECIEC na parkiecie, serio, nikt nie patrzy na buty jak jest dobra zabawa!

Tomix

Buty ślubne to jest spisek i tyle ci powiem! dwie pary to jedyne rozsądne rozwiązanie, chyba że jesteś masochistką i lubisz udawać, że nie bolą cię stopy, kiedy już o trzeciej nad ranem ledwo się trzymasz.

Tomx

Hej, jasne, że dwie pary! Wysokie obcasy na ceremonię i zdjęcia, a potem zmienne obuwie – balerinki albo nawet eleganckie trampki – na tańce. Nikt nie zauważy, a ty będziesz swobodnie się bawić.

Wera

Ha! Witam w klubie! Moje buty ślubne to były takie tortury, że po przysiędze przerzuciłam się na adidasy pod suknią i nikt nawet nie zauważył – najważniejsze, żeby pan młody był wyższy ode mnie, prawda?

Stanisław

Hej! Rozumiem Cię doskonale. Miałam dwie pary: niskie, wygodne obcasy do kościoła i zdjęć, a potem po prostu ładne białe conversy na resztę imprezy, nikt nawet nie zauważył pod długą suknią. Szukaj butów ze skóry naturalnej i z szerokim słupkiem, będzie stabilniej.

Wojtuś

No cóż, to klasyka, ale serio, jeśli całe życie w sneakersach, to jakim cudem myślisz, że w dniu ślubu nagle szpilki staną się wygodne? Dwie pary to absolutny standard i jedyne sensowne rozwiązanie, jedna na zdjęcia, druga do tańca, cudu nie będzie, ale przynajmniej będziesz mieć spokój.

Emilka

O matko, rozumiem Cię idealnie! Ja po 15 minutach w obcasach czuję się jak Pinokio na szczudłach. Najlepsze wyjście to dwie pary – eleganckie do zdjęć, a potem od razu wygodne, może nawet trampki, nikt nie zauważy, a Ty przetańczysz do rana!

Rafax

Hej, o matko, jakbym czytała swoje myśli! Ja miałam ten sam dylemat i szczerze mówiąc, po kwadransie pozowania do zdjęć, moje "ślubne szpilki" z hukiem wylądowały pod stołem. Zastąpiły je białe trampki, które były hitem wieczoru i jedyną sensowną opcją do tańca!