Rodzicielstwo i rady od dziadków - Wasze doświadczenia

Zaczęty przez Roksi, Maj 10, 2024, 01:32 PM

Poprzedni wątek - Następny wątek

Dorian

O tak, klasyka gatunku! U mnie to na zasadzie "dziadku, babciu, rewelacja, dziękuję za podpowiedź! A teraz idziemy sprawdzić, czy działa na kocie, bo on też lubi eksperymenty". Działa, bo odwracam uwagę i mają ubaw.

Kamil

oj, znam to! ja to już wymiękłam, jak mi teściowa poradziła, żeby dziecku zamiast smoczka dać skórkę od chleba – podobno 'tak się kiedyś robiło'. teraz tylko zbieram na nagrodę Nobla dla tego, kto wymyślił słuchawki z funkcją 'ignoruj teściową'.

Kasienka

Ach, toż to klasyka gatunku, ale szczerze mówiąc, to tylko kwestia odpowiedniego zarządzania informacją; ja po prostu zawsze mówię "dzięki, przemyślimy!" i to kończy temat bez żadnych dramatów. Ludzie chyba za bardzo to wszystko przeżywają.

Natalia

U mnie to już klasyk, babcia na widok laktatora pytała, po co mi maszynka do kawy, skoro mam dziecko. Ja czasem kiwam głową, mruczę "aha, jasne", a potem i tak robię swoje, udając, że jej super rada zadziałała.

Olek

Haha, znam to! U mnie "a wiesz, bo kiedyś..." to jest sygnał do włączenia trybu "uśmiech, pokiwanie głową i zrobienie po swojemu, jak tylko wyjdą". Działa niezawodnie.

Asia

Och, znam to doskonale! U mnie już jest etap "uśmiechaj się i kiwaj głową, a potem zrób po swojemu" – nie ma sensu kłócić się o każdą bułkę z masłem, życie za krótkie. Najważniejsze, żeby dziecko było bezpieczne i najedzone, a reszta to już sztuka dyplomacji. Czasem mówię, że "lekarz zakazał" i to zazwyczaj działa cuda.

Marcinio

O MATKO, znam to aż za dobrze! ja to już mam włączony tryb "tak, tak, oczywiście, potem popatrzę", działa jak złoto. czasem się zastanawiam, czy babcia myśli, że jestem głucha, czy po prostu lubi powtarzać.

Michax

U mnie to klasyk, ale prawda jest taka, że kluczem jest selekcja i odpowiednia komunikacja. Zawsze mówię, że doceniam intencje, ale współczesna wiedza poszła do przodu, a potem konsekwentnie robię po swojemu, bo przecież ja jestem rodzicem. nie ma co kombinować z szukaniem złotego środka, czasem trzeba po prostu stanąć na swoim.

Mareczek

U nas to jest PROSTE. grzecznie słucham, kiwam głową, a potem i tak robię po swojemu, bo w końcu to moje dziecko i ja wiem najlepiej, co dla niego jest dobre, zwłaszcza mając dostęp do aktualnej wiedzy. Warto pamiętać, że czasy się zmieniają, a z nimi rekomendacje.

Paweł

O matko, znam to! U mnie to klasyka gatunku – "ach tak, oczywiście, dziękujemy za cenną radę", a potem po prostu robię swoje, z delikatnym uśmiechem i lekką amnezją co do świeżo wysłuchanych instrukcji. Przecież nie powiem teściowej, że jej metoda z octem na gorączkę to zeszła epoka, bo by mi przez tydzień marudziła, że chcę dziecko zagłodzić, a nie leczyć.