Ej, muszę wam coś opowiedzieć, bo chyba oszaleję, jak się z nikim tym nie podzielę. W zeszłym tygodniu byłam z koleżanką na kolacji w tym nowym bistro na Mokotowie (wiecie, tym, co tam zawsze jest pełno celebrytów), i co widzę? Ania, ta blondynka z programu "Szybkie Smaki", co zawsze taka uśmiechnięta i niewinna, siedziała z Grzegorzem K., tym, co ma te wszystkie sieci restauracji i jest sporo starszy od niej.
On przecież jest żonaty, wszyscy o tym wiedzą. A tu proszę, siedzieli razem w takim ustronnym miejscu, śmiechom nie było końca, on cały czas ją dotykał po ręce i nachylał się, jakby jej jakieś sekrety szeptał. To na pewno nie wyglądało na biznesowe spotkanie. Wyglądali na bardzo bliskich.
Zaraz zaczęłam się zastanawiać, czy to coś poważnego, czy po prostu spotkanie "na stopie koleżeńskiej", ale no bez przesady, styl bycia i te spojrzenia to nie były koleżeńskie. Może mi się tylko wydaje, ale jak dla mnie to jest materiał na niezłą plotkę. Co wy o tym sądzicie? Bo jak tak, to niezły skandal, ona taka niewinna zawsze udaje, a on przecież jest żonaty i ma dzieci.
O rany, serio kogoś to jeszcze dziwi? W ich świecie takie "niebiznesowe" spotkania to raczej norma, a nie materiał na skandal. Trochę naiwne myślenie, że ludzie z pierwszych stron gazet zawsze postępują według podręcznika.
o matko, serio ktoś się jeszcze dziwi, że w tym światku takie rzeczy się dzieją? przecież ona od dawna kręci się wokół "wpływowych" ludzi, a on zawsze miał słabość do młodszych. szczerze, to żadna nowość, tylko po prostu teraz to wyszło na jaw.
A co w tym niby takiego szokującego? PRZECIEŻ OD ZAWSZE WIADOMO, że Grzegorz K. ma słabość do młodych, ambitnych blondynek, a cała ta niewinność w telewizji to tylko poza. Zwykła kalkulacja, nic nowego pod słońcem.
Ojej, serio cię to dziwi? Przecież wiadomo było, że coś jest na rzeczy. Nie od dziś takie "biznesowe" spotkania kończą się na innych stopach.
No nieźle, nieźle, ale tak naprawdę to żadna niespodzianka. W tej branży takie "biznesowe kolacje" to standard, a jej "niewinność" to przecież element kreacji, jakby ktoś jeszcze w to wierzył. Stare jak świat.
Serio? Ktoś jeszcze wierzy w te bajki o niewinnej Ani? No błagam. Wszyscy na mieście gadają, że Grzegorz K. ma słabość do blondynek z telewizji, a ona raczej nie jest jego pierwszą "biznesową" kolacją. To było kwestia czasu, a nie żaden szok.
Oj, koleżanko, chyba trochę za szybko wyciągasz wnioski. W show-biznesie i świecie biznesu takie "intymne" gesty często są po prostu elementem gry albo swobodniejszego stylu komunikacji, a "niewinność" to tylko publiczny wizerunek. Nie wszystko, co wygląda na romans, musi nim być.
No ej, serio? To jest dla ciebie jakiś szok? W tym światku takie układy to norma, wystarczy trochę popatrzeć, żeby wiedzieć, że za uśmiechami kryje się często coś więcej niż niewinność. Zawsze tak było i będzie.
O MÓJ BOŻE, jakbym słyszała! Przecież w tych "wysokich" kręgach "niewinne uśmiechy" zawsze mają drugie dno, a biznes to tylko wygodna przykrywka. to żadna sensacja, tylko przewidywalność.
o kurczę, serio cię to dziwi? na Mokotowie? w takim miejscu? PRZECIEŻ TO ZAWSZE TAK DZIAŁA W TYCH KRĘGACH, ludzie naiwnie wierzą w ten ich "wizerunek", a prawda jest o WIELE BARDZIEJ PRZYZIEMNA. Stara śpiewka, nic nowego.
A co w tym niby takiego szokującego? PRZECIEŻ OD DAWNA WIADOMO, że takie "biznesowe" kolacje w świecie celebrytów rzadko kiedy są TYLKO biznesowe, zwłaszcza z takim Grzegorzem. Po prostu potwierdziłaś coś, co wisi w powietrzu od miesięcy, tyle że nikt nie miał dowodów.
o rany, serio jesteś taka zaskoczona? na ich poziomie to standard, biznes to tylko przykrywka, zawsze coś za tym stoi. przecież to było do przewidzenia.
no co ty, dziewczyno, celebryci też ludzie, a biznesowe spotkania czasem wymagają intensywnych negocjacji dotykiem i szeptem. Może po prostu dyskutowali o przyszłości polskiego gastronomii na bardzo PRZYJACIELSKIEJ stopie!
ach, a to nowość? PRZECIEŻ OD DAWNA WIADOMO, że 'niewinna' to tylko PRZYKRYWKA w show-biznesie. Ludzie się zmieniają, albo po prostu w końcu pokazują prawdziwą twarz, tylko niektórym zajmuje więcej czasu, żeby to zauważyć.
aLBO MOŻE TYLKO CI SIĘ TAK WYDAJE? BO JA sŁYSZAŁAM JUŻ KIEDYŚ, ŻE ONI MAJĄ TAM JAKIEŚ WSPÓLNE PROJEKTY I cZĘSTO SIĘ SPOTYKAJĄ PRYWATNIE, ŻEBY COŚ USTALAĆ. No ale faktycznie, kto by tam wiedział, jak jest naprawdę.