Siema ekipa! No więc tak, ogarniam szafę z Ikei i jest totalna lipa. Coś tam próbuję złożyć, ale chyba mam dwie lewe ręce albo instrukcja jest dla kosmitów. Jeden element mi nie pasuje, albo coś źle wkręciłem i kicha. Normalnie rozkmina życia. Mieliście kiedyś podobne akcje? Może jest jakiś magiczny patent na takie historie, zanim to pierdyknę na podwórko? Dzięki za ogarnięcie tematu!
Stary, witam w klubie. Instrukcje z Ikei to jakiś dramat nie raz. Zazwyczaj jak coś nie pasuje, to trzeba rozkręcić i na spokojnie zacząć od momentu, gdzie jest lipa. Często to jakaś pierdoła, co źle wkręcona.
O kurde, znam to! IKEA to zawsze jazda bez trzymanki. Obczaj, czy nie masz czegoś odwrotnie założonego, to jest najczęstszy myk.
O kurde, znam to! Ikea to jest jakaś kosmiczna inżynieria. U mnie zawsze reset i na spokojnie od nowa, inaczej to się chyba nigdy nie złoży.