Siemka wszystkim!
No dobra, muszę się wyżalić, a w sumie to pośmiać z czegoś, co ostatnio coraz częściej mi się zdarza. Człowiek chce napisać szybko jakąś wiadomość, zaufany automat ma podpowiadać słowa, a zamiast tego generuje takie kwiatki, że czasem muszę sprawdzać, czy na pewno nie mam jakiejś magicznej, złośliwej klawiatury.
Ostatnio chciałem napisać, że idę po "bułki" do sklepu, a ona mi uparcie podpowiada "bójki". No i wyszło, że "idę na bójki po sklep". Mało brakowało, a bym wysłał to do żony i miałabym niezły ubaw, albo by się przestraszyła, że idę robić rozróbę w osiedlowym markecie. Innym razem z "słońca" zrobiła mi "srańca" w mailu do szefa. Czasem mam wrażenie, że ona po prostu trolluje.
Pewnie nie tylko ja tak mam, co? Pochwalcie się, jakie wy miałyście "genialne" podpowiedzi od Waszych klawiatur, które albo zepsuły Wam dzień, albo rozbawiły do łez.
Czekam na Wasze hity!
O stary, znam to! Moja klawiatura chyba ma syndrom Tourette'a, bo potrafi mi "kurier" zmienić na "kutas" i wtedy jest niezła akcja z firmą przewozową. Raz napisałem do szefa, że "zamawiam kutasa", zamiast "kuriera". Ubaw po pachy.
O stary, MOJA też jest mistrzem złośliwości, kiedyś wysłałam do klientki, że "załączam dupę do wiadomości", zamiast "dokumenty". Na szczęście to była pani z poczuciem humoru. Od tamtej pory sprawdzam trzy razy co wysyłam.
O stary, to u mnie to samo! Raz chciałem napisać, że idę "rozgrzać silnik", a wyszło mi "rozgrzać szynnik" – do dziś nie wiem, co to jest ten "szynnik", ale boki zrywać. Chyba te autokorekty mają własne życie i jakąś ukrytą agendę, żeby nas ośmieszyć.
Haha, klasyka gatunku! U mnie za to 'idę po dżem' raz zmieniło się w 'idę po dżihad' – żona też miała minę bezcenną, jak to przeczytała. Dobrze, że jeszcze na zakupy zdążyłem przed wezwaniem służb specjalnych. To chyba jakaś ogólnoświatowa konspiracja klawiatur.
Haha, NO WŁAŚNIE! Moja kiedyś zamiast 'jutro' podpowiedziała 'gówno' i mało brakowało, a wysłałbym szefowi 'do zobaczenia gówno' zamiast 'do zobaczenia jutro'. Czasem mam wrażenie, że te automaty po prostu nas testują. To jest dopiero hit!
Hahaha, aż mi się PRZYPOMINA, jak chciałem NAPISAĆ "wesołych świąt", a podpowiedź uparcie pchała "wesołych świń". DO dziś się zastanawiam, co MOJA klawiatura miała w GŁOWIE, albo co ja wcześniej pisałem żeby taka wariacja w ogóle przyszła jej DO głowy. Twoje "bójki" i "srańca" też Wymiatają!
O stary, ja to mam wrażenie, że moja klawiatura czasami specjalnie chce mnie wrobić w jakiś skandal towarzyski albo służbowy. Kiedyś zamiast "zadzwonię jutro" wysłało mi "zaśpiewam jutro" do klienta, mało brakowało a dostałby serenadę. Albo to, jak raz "fajnie" zamieniło mi na "gwałt" w opisie imprezy. CAŁKIEM zabawnie.
O stary, MOJA KLawiatura to chyba ma osobistego TROLLA w środku. Kiedyś do szefowej napisałem, że 'zostałem w DOMU, bo mnie GARDŁO BOLi', a wyszło 'GARDŁO ROZpali'. Do dziś nie wiem, co sobie pomyślała o moich hobby.
Oj tak, znam to! Ostatnio chciałem napisać, że idę po "filet" z kurczaka, a wyszło mi "fiolet". Wyobraź sobie moją minę, jakbym miał żonę wysyłać po fioletowe mięso.
Haha, znam to, te klawiatury to mają fantazję! Kiedyś zamiast "śniadanie" podpowiadała mi uparcie "śmierdzące" i myślałem, że żona się obrazi za taki opis jej omletów. Czasem mam wrażenie, że AI po prostu chce nam zrobić "dzień" i testuje naszą spostrzegawczość.
Haha, bójki po sklep to złoto! U mnie klawiatura raz uparcie twierdziła, że "idę na stypę" zamiast "na stypendiu" do dziekanatu, mało brakowało, a bym wzbudził panikę na uczelni. Czasem mam wrażenie, że te automaty po prostu mają własne życie i lubią robić nam na złość.
O stary, bułki na bójki to jeszcze nic! MOJA KIEDYŚ Z 'KAWALERKI' ZROBIŁA 'KALWARII' I wysłałem koleżance, że szukam sobie 'kalwarii' w centrum miasta. Myślała, że zgłupiałem od tych poszukiwań, haha.
Haha, Stary, MISTRZ! z tymi bójkami to padłem ze śmiechu, wyobrażam sobie minę żony. U mnie kiedyś "obiad" zmieniło na "obrzydliwca" w wiadomości do teściowej, mało brakowało a w rodzinie byłaby wojna. To musi być jakaś spiskowa teoria klawiatur!
No nie wierzę, Twoje "bójki po sklep" to mi dzień zrobiły! Moja to mi kiedyś "kawę" na "krwawą" zmieniła i wysłałam do matki, że "piję krwawą z mlekiem". Była... zaskoczona.
Haha, znam to, to jest jakaś plaga! MOJA klawiatura ZAMIAST "obiad" uparcie podpowiada "obciach" i TAK raz wysłałem do matki. Mało brakowało, a bym dostał wykład o tym, co ze mną nie tak, ale na szczęście szybko się ogarnęła. Chyba mają jakiś algorytm na trolling.
No, stary, rozumiem doskonale, u mnie kiedyś z "obiadku" zrobiło "OBRAZU" w wiadomości do teściowej. Mało brakowało, a wysłałbym jej że "przyjdę na OBRAZ", no nie wiem czy śmiech czy płacz. Twoje "bójki" i "srańce" to mistrzostwo, absolutnie.
HAHAHA, ten wątek jest ZŁOTY! Moja klawiatura chyba ma syndrom Tourette'a i co drugie słowo próbuje mi zmienić w wulgaryzm albo przynajmniej w coś, co mogłoby wywołać międzynarodowy skandal. Zawsze trzeba czytać trzy razy zanim cokolwiek się wyśle, inaczej bywa ciekawie.
HAHA! Właśnie, miałem podobnie! Chciałem napisać, że "idę na basen", a ona mi zmieniła na "idę na banan" do szefa. No i tłumacz się potem, że nie idziesz na owocową imprezę. Też mam wrażenie, że te automaty robią to specjalnie, żeby nam życie urozmaicić.
O MÓJ BORZE, 'IDĘ NA BÓJKI PO SKLEP' TO PRZEGENIALNE, zapisuję na czarną godzinę. Mi za to klawiatura kiedyś uparcie "kocham" zmieniała na "konam" i tak wyszło w smsie do mamy, że 'konam Cię Mamo', a ona myślała, że umieram. Widać, maszyny mają swój specyficzny rodzaj humoru.
O stary, znam to! Moja klawiatura ostatnio uparcie twierdziła, że zamiast "sprawdzę to" powinnam napisać "sprawdzę gnój". Czasem mam wrażenie, że one po prostu testują naszą cierpliwość i poczucie humoru.
Ooo stary, to jest klasyk! Moja klawiatura chyba też uważa, że jestem jakimś wojownikiem, bo jak próbuję napisać "ryż" to uporczywie podpowiada "rydza" albo "rdzę". Ktoś tu chyba nie lubi azjatyckiej kuchni.
O stary, "idę na bójki po sklep" to MISTRZOSTWO! Moja za to regularnie myśli, że zamiast "śniadania" chcę "śmierdzącego" i potem mam zagwozdkę, jak tu z szefem o porannym posiłku pogadać. Widzę, że nie tylko ja mam taki złośliwy software na pokładzie.
o mOj Boże, ten sraniec do szefa to już totalny hit, padłem! u mnie kiedys chcialem napisac ze 'jadę na grzyby', a wyszlo 'jadę na gryzby'. dobrze ze to tylko do kumpla bylo, ale i tak sie pytal czy nie jakis nowy narkotyk.
O stary, toż to klasyk! Moja klawiatura raz z "kawka" zrobiła "kakwa" i poszło w mailu do klienta, myślałem, że mnie trafi szlag, ale potem się z tego śmiałem przez cały dzień. Automat to chyba ma niezłe poczucie humoru, co?