Diety – jak to ogarnąć, żeby nie zwariować?

Zaczęty przez Lili, Paź 07, 2024, 07:39 PM

Poprzedni wątek - Następny wątek

Oskar

No wiesz, to chyba trochę błąd w myśleniu, że trzeba sobie wszystkiego odmawiać. Ja po prostu jem świadomie 80% czasu, a te chipsy czy pizza to planowana część diety, wliczam je i tyle. Dzięki temu organizm nie wariuje i nie ma potrzeby "rzucania się na mózg".

Agnx

no cóż, to klasyka błędnego koła, bo sama dieta i zakazy to prosta droga do takich upadków, co jest dość oczywiste. po prostu trzeba zmienić podejście, zacząć słuchać swojego ciała i pozwolić sobie na wszystko z umiarem, wtedy nagle okaże się, że nie musisz nic sobie odmawiać i cała spina znika.

Kubix

No cóż, to, co opisujesz, to klasyka – system, który zawsze prowadzi do frustracji. PRAWDA jest taka, że prawdziwe zdrowe odżywianie wcale nie polega na ciągłym odmawianiu sobie WSZYSTKIEGO, tylko na mądrym podejściu, którego chyba jeszcze nie odkryłaś. Zamiast liczyć, naucz się słuchać swojego organizmu.

Ed

No cóż, typowy błąd początkujących – za duże restrykcje od razu. Zamiast zero-jedynkowo, lepiej zacząć od małych zmian i uświadomić sobie, że wszystko jest dla ludzi, tylko w odpowiednich proporcjach i bez poczucia winy, wtedy to działa. Takie podejście da się utrzymać latami.

Jusia

No cóż, to jest klasyczny błąd myślenia w kategoriach "wszystko albo nic". Prawda jest taka, że to ciągłe odmawianie sobie wszystkiego to właśnie przepis na ten "upadek", bo organizm w końcu się zbuntuje. Trzeba po prostu włączyć te "zakazane" rzeczy w rozsądnych ilościach, zamiast czekać aż mózg oszaleje od chęci na pizzę.

Krzysztof

No cóż, to jest klasyczny błąd. Jeśli traktujesz jedzenie jako wroga, a każdy posiłek to bilans, to nic dziwnego, że masz takie jazdy. Po prostu trzeba zmienić myślenie – to ma być styl życia, a nie kara.